Administratorem Państwa Danych Osobowych jest Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie. Więcej informacji o przetwarzaniu danych osobowych znajdą Państwo tutaj

 

 

 

 

Mecenasi Kultury

 

Współpraca


 

10 maja – 30 czerwca (w godz. 8.00 – 15.00)

Moje wspomnienie

„Lubił do nas przychodzić, bo tu czekała na Niego Michalina… W Jej oczach był KIMŚ. Niby nic, bo dla każdego dziecka każdy dorosły jest KIMŚ. Szczególnie jeśli ten dorosły poświęca temu dziecku czas, rozmawia i bawi się z nim. A Janusz taki był dla Michaliny. I był dla Niej KIMŚ.

My, dorośli patrzymy na świat zupełnie inaczej. Dla dziecka ta ekscentryczna postać przemykająca przez Andrychów nie była: ani dziwakiem, ani buddystą, ani narkomanem, ani człowiekiem z bagażem doświadczeń, ani alkoholikiem, ani ojcem, który nie sprostał zadaniom, ani człowiekiem mającym mroczną przeszłość, ani osobą borykającą się z chorobą psychiczną. Kiedy pomagał nam w różnych pracach remontowo-ogrodowych zawsze skrzętnie zapinał guziki w długich rękawach swoich koszul… A przy największym nawet upale nosił długie spodnie. Ale dzieci są bardzo spostrzegawcze… nie umknął przed pytaniem Miśki: „Kto Ci tak porysował po rękach?” – Michalina, Antek i Ala bardzo Go lubili. Dorośli szufladkują, moralizują i ukrywają niewygodne fakty.

Może to wspomnienie powinno brzmieć inaczej?

Andrychowianin, artysta malarz. Brał udział w wystawach zbiorowych w Andrychowie (2013 i 2015), Bielsku-Białej (2014). Współpracował z galerią R7 w Andrychowie. Sztuka była odskocznią od jego przeszłości i teraźniejszości. Nie był łatwym człowiekiem. Jak i Jego prace plastyczne. Niektórzy osądzą, że w „kategorii biało-czarne” był po tej ciemnej stronie… Głośny, czasami wulgarny, dziwnie się zachowujący. Był jednocześnie silny i słaby. Wybuchał radością i emanował smutkiem. Był tolerancyjny i zasadniczy. Dumny. Agresywny i wrażliwy. W oczach wielu być może był NIKIM, w oczach niewielu był KIMŚ. Kiedy Piotrek po raz pierwszy przyprowadził go naszego domu, Janusz nie odzywał się ani słowem. Z biegiem czasu potrafiliśmy rozmawiać o wszystkim: o polityce, kulinariach, wystroju wnętrz, sztuce, ogrodnictwie, więzieniach i nałogach, o Bogu… Kolory Jego prac odwzorowują Jego zagmatwane życie. Często malował twarze… chciał chyba zobaczyć w Nich to, co zobaczył w oczach Michaliny…”

Ewelina Prus-Bizoń, 2016